Mówi do żołnierzy:
– Jak wam się tu żyje żołnierze, macie wszystko co potrzebne?
– Tak jest Panie generale.
– Macie coś do picia po służbie? Jakąś wódeczkę?
– Tak jest Panie generalne, kupujemy od miejscowych.
– A co palić macie?
– Tak jest Panie Generale, co tydzień mamy transport papierosów.
– A jak wasze życie seksualne? Macie co podupczyć?
– Aaa no wie Pan, Panie Generale, mamy taką jedną starą wielbłądzice…
Generał:
– Wielbłądzice mówicie… hmmm… a dajcie mi ją do namiotu na pół godziny.
Żołnierze popatrzyli po sobie i mówią:
– Oczywiście Panie Generale.
Generał zamknął się w namiocie z wielbłądzicą, po godzinie wychodzi zapinając rozporek i mówi:
– No żołnierze powiem wam, że nie jest tak źle. Trochę śmierdzi i ma dupę krzywą no ale na pustyni jesteśmy.
Żołnierze na to:
– No wie Pan, może ma trochę dupę krzywą ale do burdelu zawsze dowiezie…