W poradni, specjalista mówi:
- Zawsze staram się zaczynać rozmowę z parami na temat tego co ich łączy, jakie mają wspólne cechy. Może powiecie mi coś o tym ?
Na to mąż:
- Oboje nie robimy loda!
W poradni, specjalista mówi:
Na to mąż:
Biedny:
Bogaty:
Co miło usłyszeć w Święta ale nie w meksykańskim więzieniu?
Jezus Cię kocha!
Co mają wspólnego polski budowlaniec i amerykański policjant?
Oboje lubią strzelić małpkę w pracy!
Idzie Jezus przez pustynie, idzie kilka dni aż w koncu ktoś nadchodzi z naprzeciwka – prostytutka.
Prostytutka patrzy na niego i mówi:
O jezu!
On:
O kurwa!
Facet do dziewczyny przy barze:
„Chcesz się pierdolić?”
Ona:
„A u mnie czy u ciebie?”
On:
„Jak masz tak wydziwiać, to spierdalaj.”
Chłopak jedzie z dziewczyną samochodem, on mówi:
Przychodzi murzyn do lekarza i mowi:
Lekarz na to:
Dwóch kumpli rozmawia
-Moja żona zdradza mnie z ogrodnikiem.
Ogród pięknie zadbany, trawa z rolki, kwiaty.
W domu cięte kwiaty, wiązanki.
To musi być ogrodnik
– Ty słuchaj właśnie sobie uświadomiłem że moja musi mnie zgadzać z jakimś wojskowym.
– Nie no co ty nie sugeruj się mija historia.
– Nie no to musi być wojskowy.
Ale czemu.
Któregoś dnia wchodzę do domu a moja żonę pierdoli jakiś wojskowy.
Pewien facet od dłuższego czasu męczył się z okropnym bólem głowy. Początkowo brał tabletki, jakoś wytrzymywał, ale z czasem ból stał się nie do zniesienia. W końcu poszedł do lekarza.
Doktor przebadał go dokładnie i mówi:
– Niestety, wiem co panu dolega i mogę pomóc, ale leczenie będzie drastyczne. Trzeba usunąć jądra. Ma pan bardzo rzadką przypadłość – ucisk jąder na podstawę kręgosłupa powoduje migreny. Jedyną metodą, by pozbyć się bólu, jest operacja.
Facet zbladł. Myśli: „Jak to będzie bez jąder? Przecież to straszne…”. Ale po chwili dochodzi do wniosku, że z takim bólem i tak nie da się żyć. Zgodził się na zabieg.
Kilka dni później – głowa już nie boli, ale pojawiło się poczucie, że coś w nim przepadło bezpowrotnie. Postanowił więc poprawić sobie nastrój nowym strojem.
Wchodzi do eleganckiego sklepu i mówi:
– Poproszę garnitur.
Sprzedawca patrzy, mierzy go wzrokiem i rzuca:
– Rozmiar 44?
– Trafił pan! Skąd pan wiedział?
– To moja specjalność.
Facet zakłada – garnitur leży idealnie.
– A może koszula do kompletu? – pyta sprzedawca.
– Niech będzie.
– Rozmiar 37?
– Dokładnie! Skąd pan zgadł?
– To mój fach.
Koszula pasuje jak ulał.
– To może buty?
– W sumie czemu nie.
– Rozmiar 8 i pół?
– Zgadza się!
– To moja praca.
Buty również leżą perfekcyjnie.
– No to może jeszcze slipki?
Facet zastanowił się chwilę.
– Czemu nie, przydadzą się.
– Rozmiar 36?
– Dziwne… całe życie nosiłem 34.
– Niemożliwe. Gdyby pan nosił 34, uciskałyby jądra na kręgosłup i miałby pan potworne bóle głowy…